obecnie
19° C
jutro
17° C
djkubus
Czy korzystasz z 500 plus?


Ostatnio na forum

  • Czego ludziom brakuje w St...
    1529 wyświetleń
    3 odpowiedzi
  • Czy Stowarzyszenie Nasze M...
    597 wyświetleń
    9 odpowiedzi
  • Co sądzicie o wentylacji?
    151 wyświetleń
    0 odpowiedzi
  • Którą pizzerie polecacie w...
    4080 wyświetleń
    10 odpowiedzi
  • Depilacja laserowa - usuwa...
    1951 wyświetleń
    1 odpowiedzi
  • Stalówkę ogarnęła nowa moda.
    3840 wyświetleń
    2 odpowiedzi
  • Bar pod Pałami????
    4708 wyświetleń
    9 odpowiedzi
Przejdź do forum

Kolejne czyste konto naszego bramkarza

3 grudnia 2018 16:00, autor: stal1938.pl
Łukasz Konefał, 17-letni zawodnik Stali Stalowa Wola w spotkaniu z Widzewem Łódź pokazał się z dobrej strony. Po raz drugi w tym sezonie nasz bramkarz zachował czyste konto.

„Stalówka” w Łodzi z jednym z głównych kandydatów do awansu i ówczesnym liderem II ligi bezbramkowo zremisowała. To było ostatnie spotkanie ligowe w tym roku. Zielono-czarni w meczu przeciwko Widzewowi spisali się bardzo dobrze i mogli to spotkanie wygrać, lecz zabrakło nam skuteczności pod bramką przeciwnika.

- Trochę szkoda, że nie udało się nam zdobyć gola, bo mieliśmy do tego okazje. Musimy jednak szanować ważny punkt – mówił po meczu Łukasz Konefał.

17-latek to jeden z największych talentów w „Stalówce”. W spotkaniu 20. kolejki II ligi z Elaną Toruń (1:0) po raz pierwszy w tym sezonie udało mu się zachować czyste konto. W Łodzi, gdzie na trybunach zasiadło 15 726 widzów, nasz bramkarz również stanął na wysokości zadania i nie dał sobie strzelić gola. Pomimo głośnego dopingu miejscowych kibiców, a także fanów „Stalówki”, udało mu się utrzymać nerwy na wodzy.

- Atmosfera na meczu była naprawdę bardzo dobra. Fajnie zagrać przy tak dużej widowni. Mimo mojego wieku nie denerwowałem się – wyjaśniał spokojnie Łukasz.

Wypełniony kibicami stadion na długo pozostanie jednak w pamięci. – Wrażenie było duże. Nie spodziewałem się, że będzie tak głośno. Stadion i publika – ekstraklasa – podsumował Łukasz Konefał.



Komentarze czytelników (0)
Do tej zawartości nie ma jeszcze komentarzy.