obecnie
11° C
jutro
16° C
 djkubus
Czy korzystasz z 500 plus?


Ostatnio na forum

  • The ansa sequestered healt...
    2 wyświetleń
    0 odpowiedzi
  • Feministki i lewaczki.
    1411 wyświetleń
    4 odpowiedzi
  • Wycieczka do Turcji :)
    785 wyświetleń
    0 odpowiedzi
  • AND Computers czy Komputronik?
    5369 wyświetleń
    7 odpowiedzi
  • Prezent na Wielkanoc
    2371 wyświetleń
    7 odpowiedzi
  • Telepizza - Stalowa Wola.
    3254 wyświetleń
    2 odpowiedzi
  • Wybór telewizora
    1391 wyświetleń
    3 odpowiedzi
Przejdź do forum

Sukces Huty Stalowa Wola na Targach Kielce

13 września 2019 10:01, autor: stalowawola.pl
Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego na Targach Kielce już od 27 lat jest miejscem prezentacji największych dokonań światowego przemysłu obronnego. W stolicy województwa świętokrzyskiego zaprezentowany został najnowszy sprzęt wojskowy z całego świata. Mocnym akcentem podczas wydarzenia była Huta Stalowa Wola ze swoimi flagowymi produktami jak Nowy Bojowy Pływający Wóz Piechoty BORSUK ze Zdalnie Sterowanym Systemem Wieżowym 30 mm.

– To był wielki dzień Huty Stalowa Wola. Stalowowolski Borsuk zaprojektowany i wytworzony w HSW stał się wielkim hitem XXVII MSPO w Kielcach – mówił Lucjusz Nadbereżny prezydent miasta Stalowej Woli.

Jak poinformował włodarz miasta, podczas rozmowy z Prezydentem RP Andrzejem Dudą, który był gościem Salonu, podkreślił, że realizacja tego wieloletniego projektu przez HSW ma strategiczne znaczenie gospodarcze dla Stalowej Woli. – Miałem tę przyjemność wspólnie z Prezydentem Polski oraz Ministrem MON siedzieć w środku nowego BWP. Prezydent Andrzej Duda – Zwierzchnik Sił Zbrojnych RP, siedząc na stanowisku dowodzenia w pływającym, bojowym wozie piechoty, nie krył uznania dla tak nowoczesnego i świetnego projektu przygotowanego przez Hutę Stalowa Wola – mówił z zadowoleniem prezydent Nadbereżny.

Jak podkreślił, podczas Targów Huta Stalowa Wola, była odmieniana przez wszystkie przypadki, jako najlepszy przykład produkcji zbrojeniowej w Polsce. Minister Mariusz Błaszczak podczas swojego wystąpienia podkreślił pełną determinację MON, aby realizacja BWP z HSW ruszyła jak najszybciej. Prezes PGZ Witold Słowik nie krył dumy z HSW oraz perspektywy kolejnych ważnych projektów, które będą realizowane przy udziale stalowowolskiego Zakładu.

– Będąc w tym dniu w Kielcach wspólnie z Wiceministrem Infrastruktury Rafałem Weberem, Przewodniczącym Rady Miejskiej w Stalowej Woli Stanisławem Sobierajem oraz Wiceprzewodniczącym Rady Powiatu Stalowowolskiego Wojciechem Chodorkiem czuliśmy wielką dumę ze wspaniałej pracy wykonanej przez Pracowników Huty Stalowa Wola. Ten dzień, Borsuk i wszystkie realizowane projekty to wielki sukces i wynik ciężkiej pracy Zarządu i Załogi HSW. Gratuluję i dziękuję za wspólne działanie – mówił Lucjusz Nadbereżny.

Huta Stalowa Wola na Salonie zaprezentowała także moździerz samobieżny kalibru 120 mm na zmodyfikowanym podwoziu gąsienicowym, Pojazd Minowania Narzutowego BAOBAB w wersji z czterema miotaczami oraz, razem z PGZ, koncepcję Niszczyciela Czołgów z wykorzystaniem sprawdzonego podwozia z haubicy KRAB.

Na stoiskach polskich i światowych liderów branży obronnej pojawiły się także, między innymi śmigłowce, sprzęt pancerny i rakietowy, czy materiały wybuchowe. Firmy prezentowały nowoczesną technikę łączności, sprzęt radioelektroniczny i optoelektroniczny, a także artykuły żywnościowe, mundury i materiały medyczne. Nie zabrakło też propozycji dla służb mundurowych – Policji, Straży Granicznej i jednostek ratowniczych.


Komentarze czytelników (1)
  • (1 miesiąc temu)

    Czy COP był strzałem w dziesiątkę?

    W licznych wypowiedziach na temat COP dają się zauważyć ciągoty do manipulacji i uprawiania ideologicznego liberalizmu. Krótko mówiąc do urabiania opinii zgodnej z przekonaniami politycznymi i do manifestowania niechęci do kierunku rozwiązywania niesłychanie ważnych i trudnych spraw polityczno-gospodarczo-społecznych w bardzo krótkim "oddechu" jaki otrzymaliśmy od śmiertelnych wrogów naszej państwowości w czasie sanacyjnego 20-lecia międzywojennego. Sanacja (jakkolwiek, że oznacza literalnie "uzdrowienie") w słowach jej przeciwników ma zawsze znaczenie negatywne, pejoratywne, za PRL-u był to wrogi stygmat.
    Liczni komentatorzy , historycy, politycy - jak na ringu okładają się pseudoargumentami - niektórymi słusznymi, uzasadnionymi ale zawsze traktowanymi wybiórczo, co świadczy li tylko o walce ideologicznej jaka trwa ciągle od początku odzyskania niepodległości w roku 1918 po latach zaborów i wyniszczania narodu i żywotnych sił naszego państwa - aż do dzisiaj. ( z niewielką przerwą na niemiecko-sowiecką okupację w latach wojny).
    Zauważmy , że 127 lat zaborów zostało uzupełnione prawie półwiekiem okupacji sowieckiej po 1944 roku na całym terenie nie tylko Polski ale i ogromnej połaci Europy środkowowschodniej.
    Moim zdaniem postkomunizm nie został do dzisiaj znacząco osłabiony i trwa nadal. Wg mojego odczucia ( jestem już starym człowiekiem i wiele widziałem) zbliża się jednak moment niesłychanie burzliwej rozgrywki w naszym państwie , w którym to nastąpią bulwersujące i niezwykle gwałtowne wydarzenia polityczne pomiędzy szeroko pojętą postkomuną walczącą o utrzymanie wpływów i pozycji ekonomiczno-społecznej , a warstwą patriotycznie i narodowo uformowaną od czasu "upadku komuny na 4 łapy" - większością społeczeństwa. Która jednak w pewnej części sprawia wrażenie wyczekujące na moment starcia. Temperatura jest podgrzewana przez jawnie antypaństwowe, osłabione mocno - krzykliwe odłamy będące mutacją zagończyków starej komunistycznej formacji. Ich działania jak zwykle są wspierane przez starych wrogów z lewej i prawej strony "priwislinskoj strany". Nawet już nie w genderowych, unijnych, zielonych,tęczowych, jasnogrodowych rękawiczkach - a w jawnie i otwarcie prawie-że dywersyjnych atakach na organizację państwa. Domagających się formalnego usunięcia władzy państwowej, przekształcenia jej w "samorządowe" dzielnice działające niejako poza systemem władzy państwa polskiego. Niebezpiecznym może być moment ewentualnego zagrożenia granic państwa w maskowanej hybrydowej akcji obcego państwa działającego jednak w ścisłym niepisanym porozumieniu z odłamami politycznymi wrogimi wobec aktualnej organizacji państwowej. Interwencja wrogiego sąsiada z zewnątrz na przestrzeni historii zawsze następowała w wyniku niejawnego porozumienia z siłami niezadowolonymi wewnątrz kraju atakowanego.
    Może to być Gdańsk ( jako NOWE WOLNE MIASTO) z jednej strony, Śląsk, zglajszachtowane Pomorze i urabiane przez Odrę społeczeństwo osiadłe na pasie prawoodrzańskim. Które korzenie zostawiło za Bugiem. I teraz wsysa nowy springerowski pokarm. Wreszcie zaś otwarta agresja pod pozorem zabezpieczenia żywotnych sił odbudowującego się imperium mocarstwa pokomunistycznego - przewalających się przez Przesmyk Suwalski.
    W tym starciu pomimo utraty ogromnej powierzchni przedwojennego państwa polskiego - obecne nasze granice są dużo lepsze do obrony niż w roku 1939. To na ironię losu Stalinowi nie przyszło do głowy.
    Z wojskowego i geopolitycznego punktu widzenia nowym istotnym zaś niebezpieczeństwem jest wyparcie nas od niesłychanie ważnej Bramy Smoleńskiej i utworzenie sowieckiego lądowego lotniskowca na naszych odwiecznych terenach Królewca (Kaliningrad). I złapanie nas za gardło od strony Zalewu.
    Nawet liberalni ideolodzy jak były minister Kawalec ( współpracownik Balcerowicza) pisze o COP pozytywnie. Nie omieszkuje jednak w dalszej części wywodu "dołożyć" sanacji , że "inne kraje" po I wojnie poradziły sobie lepiej w wydobyciu ze zniszczeń wojennych. Tylko nie mówi jak porównać sytuację Polski po 127 latach rozdarcia kraju na 3 części między Rosję, Niemcy i Austrię, i drenowania jej przez ten czas na wszystkie możliwe sposoby. Po 1918 roku Polska powstała jako kraj o 3 systemach politycznych, 3 systemach gospodarki i 3 poziomach rozwoju. Ze zniszczoną inteligencją, więziach narodowych i społecznych, wydrenowanym przemysłem , zrusyfikowanym i zgermanizowanym społeczeństwem.
    Trzeba było to "zebrać do kupy" pokonać pozaborcze animozje, stworzyć 1 armię, jedną administrację, jeden system państwowy, prawodawstwo polskie i silny rząd.
    I to w 20 lat.
    Dzisiaj mija 30 lat od 1989 roku a od roku 1990 prawie tyle samo (po wyjściu wojsk sowieckich) a dopiero od roku 2015 trwają działania na rzecz uczynienia państwa silnym i dobrze zarządzanym, nie okradanym, nie kolonii niemiecko-rosyjskiej , z silną armią dobrze uzbrojoną, ze szczelnymi finansami.
    Jak to porównać z 20 latami Polski międzywojennej ?
    Wrócmy jednak do rozważań O COP. Który jest z pewnych kręgach niby-historyków, niby-polityków, niby-dziennikarzy-publicystów, niby-Polaków i niby-patriotów określany jako szkodliwe dla Polski działania gospodarcze w latach jego budowy.
    Cytaty:
    ( na początek były min. Kawalec -część chwalebna):

    Polska międzywojenna może poszczycić się wybitnymi przedsięwzięciami gospodarczymi, w szczególności związanymi z osobami Władysława Grabskiego – autora reformy walutowej z 1924 r., i Eugeniusza Kwiatkowskiego – twórcy portu w Gdyni i Centralnego Okręgu Przemysłowego. W II Rzeczypospolitej powstały od podstaw nowe branże przemysłu, a w niektórych dziedzinach polskie rozwiązania należały do czołówki światowej.

    Część krytyczna:
    Jednocześnie jednak w szczytowym okresie rozwoju gospodarczego Polski międzywojennej, w 1938 r., produkcja wielu kluczowych wyrobów przemysłowych była znacznie niższa niż na tym samym obszarze w 1913 r. – ostatnim przed wybuchem I wojny światowej. Całkowita produkcja polskiego przemysłu dopiero tuż przed wybuchem II wojny światowej przekroczyła poziom uzyskiwany na tym samym obszarze w 1913 r. Różnica wyniosła jednak zaledwie 5 proc., podczas gdy w 18 największych krajach europejskich tempo wzrostu sięgnęło 41 proc. Zmiany wartości produkcji przemysłowej w kraju nad Wisłą nie nadążały więc za przyrostem liczby ludności. W efekcie produkcja przemysłowa na głowę mieszkańca w 1938 r. była o prawie 10 proc. niższa od wartości z 1913 r.
    Warto zadać pytanie, dlaczego dwudziestolecie międzywojenne okazało się okresem gospodarczej stagnacji i pogorszenia ekonomicznej pozycji Polski w Europie?
    To prawda, że gospodarka na terenach Polski podczas I wojny światowej i późniejszych walk o niepodległość doznała dużych zniszczeń. Ale potencjał przemysłowy był zrujnowany także w wielu innych krajach. Tam jednak szybko potrafiono się z tym uporać.
    *( przyp. aut. - Obywatel Kawalec nie zająknie się jednak nad faktem, że gdy inne państwa po I wojnie zabrały się spokojnie za odbudowę swoich braków- Polska musiała toczyć śmiertelną wojnę z mocarstwem komunistycznym i przestawić całą gospodarkę i organizacje państwa na tory wojenne, walkę o przetrwanie. I jednocześnie po pokonaniu tej potęgi niesamowitym wysiłkiem wyniszczonego narodu natychmiastmusiała się przygotować błyskawicznie do następnej wojny obronnej przeciw Niemcom i Rosji. Ani Anglia ani Francja a nawet USA nie były zainteresowane wzmocnieniem Polski w jej tragicznej sytuacji. Miały swoje odrębne cele geopolityczne. I tak na chęć zakupu bardzo dobrego ( na owe czasy) czołgu amerykańskiego "Christie" władze USA odpowiedziały Polsce odmownie. I natychmiast sprzedały (korzystnie dla Sowietów) technologię tego wyrobu - CCCP. Ta konstrukcja stała się potem pierwowzorem sowieckiego czołgu T34. Dostali gotowy dobry wyrób - mimo że USA znała plany wojenne Sowietów. Te czołgi dały się we znaki nawet nowoczesnym czołgom niemieckim)*.
    Słabością polskiej gospodarki był niedostatek krajowego kapitału, a także mizeria rynku wewnętrznego.
    Przed I wojną światową gospodarki poszczególnych zaborów były silnie powiązane z gospodarkami państw zaborczych. Przed 1914 r. 91 proc. nadwyżek handlowych z terenu zaboru rosyjskiego (Królestwa Polskiego) trafiało do Rosji. Z zaboru pruskiego
    68 proc. nadwyżek handlowych trafiało do Niemiec.
    W II Rzeczypospolitej ośrodki gospodarcze rozwinięte na terenach byłych zaborów zostały odcięte od swoich tradycyjnych rynków zbytu. Z komunistyczną Rosją handel był bardzo ograniczony, z Niemcami zaś trwała długoletnia wojna celna. Przykładowo w latach 1925–1928 polski eksport do Rosji i krajów bałtyckich stanowił średnio zaledwie 8 proc. wartości sprzedaży z polskich terytoriów pod zaborem rosyjskim do Rosji w 1910 r. W tych samych latach 1925–1928 średnia wartość rocznego eksportu Polski do Niemiec stanowiła 45 proc. średniej rocznej wartości sprzedaży produkcji w zaborze pruskim do pozostałych prowincji Niemiec w latach 1911–1913.

    Zastąpienie rynku niemieckiego i rosyjskiego innymi odbiorcami było w międzywojennej Europie w praktyce niemożliwe. Stworzone przed I wojną światową moce produkcyjne były w wielu dziedzinach za duże względem możliwości absorpcyjnych gospodarki II Rzeczypospolitej. Nie mogły zostać wykorzystane i dlatego nie zostały w pełni odtworzone po wojnie. To dlatego przez cały okres międzywojenny produkcja wielu podstawowych wyrobów przemysłowych była niższa niż przed I wojną światową.
    Warto zwrócić uwagę, że utrata (nieodtworzenie) produkcji, która przed I wojną trafiała do Niemiec i Rosji, oznaczała jednocześnie ograniczenie przychodów przedsiębiorstw, wynagrodzeń pracowników i zysków właścicieli. To warunkowało osłabienie popytu, który te przedsiębiorstwa oraz ich pracownicy generowali na rynku wewnętrznym. Zatem utrata rynków eksportowych oznaczała jednocześnie skurczenie popytu wewnętrznego, co odbijało się na całej gospodarce.
    Utrata kluczowych rynków eksportowych była głównym czynnikiem hamującym rozwój polskiej gospodarki w dwudziestoleciu międzywojennym. Był on zarazem w znacznej mierze niezależny od władz II RP, które niewiele mogły w tej sprawie zrobić.
    Teraz koncert komentarzy z netu na temat COP
    @@@ Tylko kiedy zaczynano budowę COP, kto myślał że wojna wybuchnie we wrześniu 1939. Cały ten okręg i jego moce produkcyjne były przygotowywane na rok 1940 (kiedy to większość zakładów byłaby już gotowa) tak aby do 1942 roku zakończyć przewidywaną modernizację polskiego wojska. COP to była trafiona inwestycja, nie mogła być wprowadzona szybciej (młode, niezamożne państwo po zaborach i wojnie z CCCP) a niestety nie mieli jeszcze tego podręcznika od historii, że wojna zacznie się 1.09.1939
    @@@Celem COP-u nie było tylko zbudowanie zaplecza dla produkcji wojskowej, ale o lokalizacji decydowały względy społeczne - potrzeba uprzemysłowienia byłej Galicji zachodniej. Lokalizacja z dala od miejsca spodziewanego ataku.
    @@@Prywatne firmy nie zawsze są efektywne i nie sprawdzają się przy każdej produkcji. Gdyby Polska zdecydowała się na odpuszczenie sobie zbrojeń, kupowanie większości sprzętu za granicą, a przedsiębiorców pozostawiła samym sobie, to pewnie, czemu nie. A "zbieranie podatków od prywatnych firm" niewiele by dało, kiedy te firmy wytłukłby Wielki Kryzys.
    @@@Nie rozumiem, jak budowa Gdyni mogła być wzorowana na sowieckich pięciolatkach skoro zaczęto ją budować 5 - 6 lat przed pierwszą pięciolatką.

    @@@Zresztą ja bym nie mieszał tej inwestycji z budową COP, albowiem Gdynia była przedewszystkim wielką inwestycją w szeroko rozumianą infrastrukturę transportową, która na całym świecie powstała i powstaje według planów i na zamówienie publiuczne (i jakoś nikt tego socjalizmem nie nazywa). Tymczasem COP był przedewszyskim inwestycją w zakłady produkcyjne, które co do zasady powstają z inicjatywy prywatnej.

    @@@Nadto inwestycja ta w ówczesnych czasach była nie tylko potrzebna, ale wręcz konieczna do funkcjonowania państwa. W przypadku COP sprawa tak oczywista nie jest.
    @@@COP to była trafiona inwestycja, nie mogła być wprowadzona szybciej(młode, niezamożne państwo po kryzysie) a niestety nie mieli jeszcze tego podręcznika od historii, że wojna zacznie się 1.09.1939
    @@@Bardzo mądre słowa, ale NIKT nie zna terminu wybuchu wojny "z góry". W 2001 r. napisałem na ten temat magisterkę na UMCS w Lublinie. Więc wiem sporo i mam obraz tego okresu "w głowie". Przypomnę tylko jeden z PODSTAWOWYCH powodów BARDZO POŚPIESZNEJ (ale zrobiono to "z głową") budowy COP. Po prostu zagraniczne firmy i rządy POŚPIESZNIE zbroiły się same w obliczu zagrożenia wojną ze strony Niemiec (ale i część z nich ZSRR). I na chęć zakupu broni przez Polskę oferowały terminy realizacji zamówienia do 5 (PIĘCIU) lat!!! I po bardzo wysokich cenach. W przypadku np. samolotów lub czołgów 5 lat czekania było NIE DO PRZYJĘCIA, bo za zawyżone ceny otrzymalibyśmy technologiczne starocie, zapewne nawet sprzęt wycofywany z armii krajów-producentów.
    A nasz rząd MĄDRZE omijał tą czasową barierę i kupował po prostu licencje na broń produkowaną w COP. Tak było z CKM (amerykański "Browning" z polską chłodnicą), belgijski RKM, szwedzkie działka przeciwpancerne 37mm i przeciwlotnicze 40mm.
    @@@Coś tak mgliście kojarzę iż COP był planowany jeszcze w latach 20-ych.
    Jednak sił brakło - No cóż - kryzys.
    @@@W 1928 roku powstała koncepcja rozbudowy przemysłu w tzw trójkącie bezpieczeństwa. Była pierwowzorem projektu budowy COP.
    Czy powstanie COP miało sens?
    Oczywiście ponieważ było jednym z elementów podjętej w Polsce w 1936 roku prób nakręcenia koniunktury. Natomiast sama realizacja (z różnych względów)nie doprowadziła do podniesienia siły nabywczej ludności, które by gwarantowało stały rozwój przemysłu, rolnictwa i handlu.
    Np. wytwórnię płatowców w Mielcu uruchomiono przed Drugą Wojną.
    @@@Myślę że właśnie tu tkwi problem w ocenie COP. Zapominamy że wojna przerwała cały szereg inwestycji.
    Jak kolega wspomniał o zaporze w Rożnowie, to należy wspomnieć o projektach budów dalszych elektrowni wodnych w Czchowie,Solinie i Lesku. W COP przewidywano również budowę przemysłu chemicznego. Zrealizowano jedynie wytwórnię celulozy w Niedomicach. Poza tym powstawał kombinat w Dębicy produkujący sztuczny kauczuk i opony, fabryka materiałów wybuchowych.
    Ja tylko zwrócę uwagę na fakt że gdyby analogicznie w 1978 r. PRL się skończył w wyniku konfliktu, to prawdopodobnie zapamiętany zostałby zapamiętany przez większość jako kraj intensywnego rozwoju gospodarczego a Edward Gierek za największego reformatora kraju
    @@@Ocywiście. Inwestycja w gospodarke i infratrukturę jest na dłuższą metę zawsze korzystna. Twórcy COP-u nie mogli znać przyszłości.
    Swoją droga COP nie jest obojetny dla naszej gospodarki i dzisiaj. Wiele fabryk wciąż pracuje.
    @@@A elektrownie kto buduje ? Człowiek z ulicy od pucybuta do milionera ?

    Elektrownia na Tamie Hoovera wybudowana w 1936 r. za rządowe pieniądze do dzisiaj produkuje elektryczność...i tak podobnie na całym świecie.
    Sprawa jest jednak złożona.
    Podam współczesny przykład jako punkt odniesienia;
    Władze III RP postanowiły, że autostrady w Polsce będą budowane przez firmy prywatne na publicznych pasach ziemi, dzierżawionych na okres 50 lat.
    Praktyka wykazała, że to się nie sprawdziło.
    W Rzeszy, przed wojną budowano te autostrady wyłącznie za publiczne pieniądze.
    W Polsce ówczesnej brakowało silnego kapitału i w inwestycjach można było się najwyżej posiłkować kapitałem zagranicznym.
    Np. polski przemysł naftowy i jego wydobycie zmonopolizowali Francuzi, a przemysł zapałczany - Kapitał szwedzki.

    @@@Cła zaporowe stosowano m.in w XIX w. USA( główna przyczyna wybuchu wojny secesyjnej)
    Stosowała Wielka Brytania i Niemcy.
    Akty Nawigacyjne UK zniosło dopiero w 1849 r. czyli już w okresie ugruntowania pozycji międzynarodowej.
    Podobnie późno zniesiono cła protekcyjne na zboże.
    Imperia nie powstają na drodze "wolnego rynku"
    @@@Wielka Brytania mogła sobie znosić Akty Nawigacyjne w 1849 gdyż:

    - imperium kolonialne było na tyle duże, że tworzyło zamiennik rynku zewnętrznego, i wewnętrznego
    - kapitalizm jako taki zaczął istnieć dużo wcześniej, ale rynek globalny powstał mniej więcej w połowie XIX wieku
    - powstawały inne możliwości transportu niż morze, które też były w stanie dostarczyć dużą część towarów (kolej)

    Rosja także stosowała izolacjonizm gospodarczy i cła zaporowe, skutkowało to tylko opóźnieniem rozwoju naszego Królestwa i ich zacofania gospodarczego.

    Można powiedzieć, że każdy kraj nowożytnej (1492 - 1914, czyli Imperium i USA się łapią) Europy stosował w pewnym sensie izolacjonizm gospodarczy, jedni więcej, drudzy mniej. Wiemy jak się historia potoczyła, i kto jest bogaty a kto nie.
    @@@Kanał Sueski zbuowano z udziałem państwa, Kanał Panamski miał być tak zbudowany ale się nie udało i ostatecznie zbudowało go państwo
    Czyli budowa fabryk zbrojeniowych przez rząd USA, aby zwiększyć produkcję zbrojeniową podczas II wojny światowej też nie miała sensu?
    @@@Zaczątki COP-u to 1928 rok. Wtedy nie dało się wywróżyć co będzie 11 lat później.
    Weźmy na tapetę takie Starachowickie Towarzystwo Zakładów Górniczych.
    To była z początku firma prywatna, ale powstała z inicjatywy państwowej.
    Data początkowa to 1920 rok.
    Firma ta powstała na obszarze obejmowanym późniejszym przedsięwzieciem zwanym COP i była w jego ramach doinwestowana.
    To była aż do wojny spółka akcyjna, ale później już z przewagą kapitału państwowego.
    To nie jest tak, że COP nic nie dał przedwojennej gospodarce.
    Część zakładów uruchomiono i dały one pożytek dla polskiej gospodarki i armii.
    Po prostu - Brakło czasu. I pieniędzy.
    @@@Wolny rynek jest takim samym mitem jak komunizm.
    @@@Ponieważ kilka lat mieszkałem w Singapurze jest mi najłatwiej przytoczyć ten przykład, który usłyszałem z ust ich premiera podczas jednego z przemówień z okazji jakiegoś święta narodowego. O tuż niewątpliwie Singapur jest wysoko w rankingach wolności gospodarczej.
    Przemówienie dotyczyło roli portu. Jak wiemy port w Singapurze jest państwowy. Gdyby był prywatny z pewnością przynosił by większe zyski. Ale te większe zyski osiągnięte przez prywatnego właściciela musieli by pokryć użytkownicy tego portu, wówczas towary w Singapurze oraz usługi kosztowały by więcej, czyli cala gospodarka Singapuru nie byłaby tak konkurencyjna jak jest dzisiaj. Dlatego w interesie państwa Singapur jest aby usługi portowe były po jak najniższych kosztach/cenach. Dlatego premier Singapuru mówił, że przedsiębiorstwo port jest przedsiębiorstwem strategicznym i rząd musi mieć wpływ na to przedsiębiorstwo, bo od tego zależy być albo nie być całego państwa.
    Czyli możemy stwierdzić, że w naturze występują monopole naturalne, które ograniczają istnienie wolnego rynku. Jeżeli te monopole oddane są w prywatne ręce to wówczas nie można ustalić ceny "politycznej" na usługi czy towary oferowane przez ten monopol, a społeczeństwo jest skubane do skutku czyli to śmierci z pieniędzy jak ten przysłowiowy kurczak.
    A teraz wróćmy do zasadniczego pytania czy COP miał sens.Otóż handel bronią tak dzisiaj jak i przed wojną miał i ma niewiele wspólnego z wolnym rynkiem.
    Otóż Polska po pierwszej wojnie nie posiadała przemysłu produkującego uzbrojenie.
    Miała więc dwa wyjścia kupić bron za granicą i ją zmagazynować lub też wybudować najpierw przemysł i wyprodukować ją sama.
    Istniały ograniczenia w zakupie broni, których ówczesna Polska nie była wstanie przejść. Np nawet jak byśmy mieli pieniądze to i tak nie mogliśmy kupić nowoczesnych myśliwców z Anglii czy Ameryki bo by ich nam nie sprzedali wtedy kiedy ich potrzebowaliśmy.
    Dlatego należało najpierw zbudować fabryki a potem je wyprodukować samemu. Co i tak było tańsze niż kupowanie broni za granicą i magazynowanie jej. Te fabryki mogły być prywatne bądź państwowe. W pierwszych latach próbowano zaprząc do tego kapitał prywatny jednak wychodziły z tego same afery (np URSUS) a broń i tak była droga. Dlatego wybrano drogę budowania fabryk państwowych tam gdzie prywatny inwestor się nie garnął lub prywato-państwowych gdzie to było możliwe lub całkowicie prywatnych gdzie to było możliwe.
    Czy nie popełniono przy tym błędów oczywiście popełniono ale generalnie budowa COP miała sens.
    @@@Jeżeli mówimy o zakładach państwowych to należy wspomnieć też o Azotach spod Tarnowa które produkowały nawozy dla rolnictwa. Jest to przykład udanego i pożytecznego wejścia państwa w produkcję. Otóż istniała wówczas nadprodukcja azotanów na świecie. Spowodowało to powstanie syndykatu producentów, który podzielił świat przypisując im pewne obszary.
    I tak RP przypadło producentowi, który sprzedawał nawozy w Polsce po takiej cenie, że rolników nie było stać na ich zakup.
    Dlatego państwo polskie zagwarantowało kredyt oraz zakupiło nowoczesną licencję a następnie wybudowało fabrykę nawozów pod Tarnowem. Efektem tego było zaoferowanie na rynku polskim nawozów po przystępnej cenie dla rolników (wzrost produkcji rolnej), eksport tych nawozów za granicę, miejsca pracy w kraju, większe wpływy z podatków.
    @@@Liberałowie są z zasady przeciwni takim działaniom, nie rozumiejąc, że niekiedy interwencjonizm państwowy jest konieczny a jego brak przynosi większą szkodę.
    Tak jest zawsze kiedy ideologia (w tym wypadku skrajnie liberalna) bierze górę nad zdrowym rozsądkiem.
    Podobnie było z COP-em. Nie było innego rozsądnego wyjścia. Oczywiście COP nie przyniósł wymiernych skutków bo zaczęto go budować za późno, jednak należny pamiętać, ze finanse II RP nie były z gumy i prawdopodobnie w okresie kryzysu trudno było znaleźć środki na realizację wcześniejszą tej inwestycji.
    Zakłady Azotowe w Mościcach budowano celem pozyskania dewiz.
    Ponad 90% produkcji szło na export.
    @@@Pomysł powstania COP-u był przysłowiowym "strzałem w dziesiątkę" - każdy projekt rozwoju przemysłu i technologii, rozbudowy infrastruktury, przekształcenia setek chłopów w kadrę produkcyjną - techniczną (przy okazji częściowego zlikwidowania bezrobocia) jest rzeczą cenną i pożądaną. A ogólnoświatowy kryzys dotknął II RP szczególnie dotkliwie - stąd takie a nie inne terminy rozpoczęcia inwestycji.