obecnie
5° C
jutro
7° C

O pogardzie dla buraków, wieśniaków i słoików!!!

Bławat 5 grudnia 2015 13:24 10 odpowiedzi 5161 wyświetleń

Napisz odpowiedź
05-12-2015, 13:24
Skąd w Stalowej Woli ta pogarda dla wsi i wieśniaków? Czy wieśniak to nie tylko pochodzenie, a może mentalność ludzka.
Cytuj post
05-12-2015, 13:30
Bławat napisał:
Skąd w Stalowej Woli ta pogarda dla wsi i wieśniaków? Czy wieśniak to nie tylko pochodzenie, a może mentalność ludzka.
Do Bławat, pamiętam Stalową Wolę w latach 70, to po ulicach furmanki jeździły. Na łąkach krowy się pasły. A było tak, bo sporo Pława w Stalowej było. Zaczynało się w okolicach obecnej Konkatedry i ciągało się aż pod Rozwadów. Tam gdzie są bloki z wielkiej płyty były chałupy. Tam gdzie obecnie za laskiem budują osiedle Magnolia i stoi szkoła, zborze rosło i sięgało aż do górki w Rozwadowie, Tu gdzie jest aleja Jana Pawła 2 były wiejskie chaty i wychodki A pod Centrum 4, była dawna droga do Rozwadowa z kostki zbudowana. Kiedy miasto wysiedliło Pławiaków, niektórzy przenieśli się do bloków, inni wybudowali się na Zasaniu a Rozwadów wcielono do miasta i zmieniono nazwę na stacji kolejowej z Rozwadów na Stalowa Wola Rozwadów. Teraz tego Pława trochu na skarpie w pobliżu Ochronki zostało, Ludzie zburzyli chaty i na ich miejscu postawili kamienice i na niektórych podwórkach może i kury biegają. W samym mieście na osiedlach, to tylko gołębie spodkasz. No może jakiś mieszczuch trzyma jakąś kurę ale na działkach.
Cytuj post
05-12-2015, 14:15
Szkoda., tylko, że buractwo chce zrobic z siebie światowców, co im nie brakuje w Stalowej Woli jakie oblatane ,jakie wymagajace!!! Jeszcze kilka lat temu nie wiedzial co to GALERIA, a na wakacjach u babki po kurzych gównach napierniczal na podworku, a teraz wymagania, niezadowolenie, marudzenie ,wydziwianie i takie różne sranie w banię itp.... Ogarnijcie się mieszkańcy tej wielowsi. Pojechał jeden z drugim na studia do dużego miasta, od słoików wożonych w torbach, ręce sobie pozrywali, ale jakie paniska teraz.... Żenada, jak to się w d...ch przewraca wieśnikom i balkoniarzom.
Cytuj post
05-12-2015, 14:37
Kobo, 90 % stalowiaków to wieś. Pracowali w Hucie dowoziły ich autobusy, niektorych dalej dowożą nawet z 60 km odległych wiosek. Podostawali mieszkania w Stalowej Woli, a na sobote i niedziele sznur aut w strone Niska, Bojanowa, Sandomierza i Lipy. Jaja, mąka, mleko w kankach to byla i jest dalej norma, wieczorem w niedziele z bagażników, darli wory z ziemniakami. Więc, Jaga ma 100% racji i prawda :))) he he he.
Cytuj post
05-12-2015, 15:39
Tak mieszkańców Stalowej Woli, mogą obrażać głównie mieszkańcy wiosek. Jako taką ciekawostkę powiem, że wieśniakowi, przez gardło nie przejdzie, by powiedzieć mieszczuchowi, spierdalaj mieszczuchu, tylko zastąpi to zaraz słowem, wieśniaku. A mieszkańcy wiosek sami są wieśniakami i robią ze Stalowej Woli, wielką wielowieś. Co z tego że on porzucił pole, bo mu się nie opłaca i przyjechał do Stalowej pracować. On nie pojechał do pracy do miasta tylko do wielowsi i czuje się jakby był u siebie na wsi. Może ci mieszkańcy wiosek tak z przyzwyczajenia widzą wszędzie wieś. To taka, chyba próba samo dowartościowania się i tyle.
Cytuj post
05-12-2015, 20:02
A bo wieśniactwo to stan umysłu, a nie pochodzenia. Wieśniak będzie śmiecił pod swoim nosem, niszczył, płakał, że nie ma dobrej wypłaty za brak wykształcenia oraz żądał zasiłków i darmowych imprez . Mieszczuch wie, że się dokłada do wszystkiego, co w mieście funkcjonuje, więc będzie to szanował.
Cytuj post
05-12-2015, 20:08
Dlaczego mieszczuch uchodzi za coś normalnego, a wieśniak uchodzi za coś obraźliwego. Wiem tyle, w miastach była kanalizacja oświetlone drogi, prawie w każdym mieszkaniu, była ubikacja, łazienka, gaz i kuchenki gazowe. Na wsi były wychodki, w izbie były balie i wodę na kąpiel podgrzewano na piecach kaflowych. Wielu wieśniaków a szczególnie taki bum był w latach 80, przenosili się do miasta, bo im w wychodkach muchy tyłki obgryzały. Teraz tendencja jest odwrotna, Na wsiach też nowoczesność zawitała . Zbudowano kanalizację, doprowadzono gaz Główne ulice oświetlili, pobudowali chodniki. Na bocznych drogach dalej brodzą w błocie i panują egipskie ciemności, bo sołtysa nie stać na latarnie i opłaty za prąd. Bo współcześni wieśniacy to krezusi i nie wspierają wspólnego dobra, tylko własne zagrody. Krowy gdzieś wyzdychały, bo się nie opłaca chować, Lepiej pojechać do wielowsi Stalowej Woli i tam zarobić trochu grosza . A jak ktoś próbuje fermę świnek wybudować, wiśniaki protestują bo im śmierdzi. Już odwykli od krowich gówien, bo krowy im wyzdychały Teraz mleko w wielowsi galerii Vivo sobie kupują. Wiśniaki zamienili swe pola na działki budowlane, sprzedali je bogatym mieszczuchom i rozpoczął się odpływ mieszczuchów na wieś. Z tym że mieszczuch na wsi nie wstydzi się być mieszczuchem, a wieśniak mieście się irytuje jak ktoś go nazywa wieśniakiem. W Polsce od stuleci były miasta i w Stalowej są mieszkańcy których korzenie sięgają do starszych miast, a nie do wiosek. Już pisałem Steczkowcy są z Rzeszowa. Moja mama z Przemyśla, Kolega z podstawówki z Chorzowa i do tej pory mieszka w Stalowej, więc nie masz racji, że historycznie wszyscy pochodzą ze wsi. A jaga mieszka na wsi, dlatego tak pije do mieszkańców miasta, Stalowa Wola. To że wieśniak to takie negatywne skojarzenie, to wynik chichotu Historii, i zapóźnienia wiosek w stosunku do miast. Teraz to się już zmieniło, ale skojarzenie zacofanej wsi, w słowie wieśniak, pozostało.
Cytuj post
05-12-2015, 20:13
Ja tam wiem jedno, że każdy Stalowiak historycznie pochodzi ze wsi. Pozdrawiam.
Cytuj post
05-12-2015, 20:58
Tylko nie mówcie, że ludzie kyórzy trzepią i wyrzucają kości czy pety przez balkon to jest objaw chamstwa i lenistwa. Wiśniaki swe prania na podwórkach wieszają a nie na balkonach. Bo mają podwórka. Mieszczuch go niema, ma mniej przestrzeni jak wieśniak. To nie pochodzenie, tylko kultura osobista świadczy czy ktoś trzyma porządek na balkonie w mieście, czy w obejściu na wsi. Gdyby taki mieszczuch mieszkał na wsi i miał by własne podwórko, nie zaśmiecał by go petami, czy kośćmi. W mieście mu się nie chce, podwórko za oknem jest wspólne. On to panisko, od tego jest sprzątaczka by jego pety posprzątała. Utrzymanie 40 m mieszkania w mieście kosztuje więcej jak 3 razy większej chałupy z podwórkiem na wsi. Mieszczuch ma wygody, nie musi myśleć o paleniu w piecu, czy kominku Pec mu pali, sprzątaczka mu podwórko sprząta, więc żyje jak świnia w luksusach, bo go na to stać. Odpowiednie służby sprzątną to co on napaskudzi, na wsi takich luksusów nie mają.
Cytuj post
22-11-2019, 13:09
Mieszczanie w Stalowej Woli nie pogardzają ludźmi, którzy przenieśli się do miasta i w nim zamieszkali.
Oczywiście przenieśli do miasta cały bagaż dobrych i złych cech nabytych na wsi. Mentalność wioskowa jest często uciążliwa dla typowego mieszczucha, który ma tylko mieszkanie, czasem maleńką piwnicę.
Nie ma "zaplecza gospodarczego" w okolicznych wioskach.
Zmiany w mentalności wymagają wymiany wielu pokoleń, a przede wszystkim chęci zmiany. Ta jest słabo widoczna. To normalne.
Ale trzeba się starać namawiać naszych sąsiadów ze wsi do przestrzegania drobnych, ale ważnych zasad miejskiej, zgodnej koegzystencji.
Np. Nie śmiecenie na klatce (pety) , nie wyrzucanie śmieci, petów, butelek i odpadów żywności przez okno na trawnik, nie oddawanie uryny w piwnicy pod ścianą (nie w swojej piwnicy oczywiście...).
Kłótnie i wrzaski w lokalach ( mieszkaniach) po 22.00 , trzaskanie drzwiami wejściowymi do mieszkania, głośne rozmowy na klatce.
Szczekanie olbrzymich - bardzo rasowych kundli pozostawionych samym sobie w "obejściu". Gromadzenie starych mebli, śmieci, i czynienie graciarni z korytarzy piwnicznych.
Itp; itd; aetc.
Nie zmienia to postaci rzeczy, że ci pracowici niesłychanie ludzie budowali własnymi rękami Hutę Stalowa Wola i bloki mieszkalne. Pracując i na własnym polu na 1 zmianę i w Hucie na 2 i 3 zmianę. Czasem jeżdżąc do pracy rowerem po 30 km ( lata 50 i 60). W lato i zimę.
Wykonywali najcięższe roboty budowlane i drogowe w powstającym i rozbudowywanym mieście.
Płacili tutaj podatki.
Za ciężka pracę.
Słabo wynagradzaną.
Bo prawdziwy mieszczuch był najczęściej lepiej wykształcony i pracował jako "umysłowy" ( żartem - "psychiczny")...
Większość "prawdziwych" mieszczuchów pochodziła z dużych miast Śląska, Wielkopolski, Lwowa - to byli inżynierowie, lekarze, technicy, nauczyciele.
Wielu technicznych pracowników i urzędników pochodziła z Rozwadowa. ( To było ponad 300-letnie miasto kiedyś...) .
Dzisiaj już wszyscy poumierali a pamięć o nich istnieje wśród niektórych ich wychowanków.
Zamiast obrzucania ludzi ze wsi "gnojem", prawdziwy mieszczuch stara się ich "przyhołubić" , oswoić , przekazać dobre zasady.
Wszak ich dzieci i wnuki, prawnuki kiedyś na pewno staną się "prawdziwymi", kulturalnymi mieszczaninami, często miejską intelegencją, a nawet twórcami, intelektualistami i sławnymi ludźmi.
Szanujmy tych wybijających się i bierzmy nawet z nich przykład.
Przecież parę tysięcy lat wcześniej nasi przodkowie wszyscy - co do jednego mieszkali nawet nie we wioskach - a w lesie.
Załatwiali się pod krzakiem, podcierali liśćmi łopianu i myli w rzece. Nie myli zębów. Z "pyska" im "jechało"...
Ale szanowali się w grupie. Gdzie również byli tacy "nieco mądrzejsi" jako przywódcy i ci do brudniejszej roboty.
Wszyscy byli potrzebni. I są nadal potrzebni.
To mówię ja - Mozets.
(Howgh!)
Cytuj post

Szybka odpowiedź